I'm just a girl stało się czymś więcej niż tylko tekstem z piosenki "Just a girl" zespołu No Doubt, stało się kultowym powiedzeniem dziewczyn we wszystkich mediach społecznościowych. Myślę, że słysząc ten zwrot w głowach nastolatek pojawiają się trendy z Tik Toka, matcha i kolor różowy, czyli obecnie nazywamy to estetyką clean girl. 
 
Większość z was pewnie już wie, że ja troszkę inaczej postrzegam większość rzeczy. Tak samo jest z tym powiedzeniem, bo ma ono dla mnie zupełnie inne znaczenie niż opisałam powyżej. 
Bo dla mnie I'm just a girl nie oznacza tylko Jestem tylko dziewczyną z podtekstem "dziewczyną 
z Instagrama". Dla mnie oznacza bardziej Jestem sobą. Ze swoimi zainteresowaniami, emocjami, chaosem czy wszystkimi innymi rzeczami, które nie mieszczą się w typowym obrazie dziewczęcości. Bo prawda jest taka, że nie istnieje jeden poprawny sposób na bycie dziewczyną. Możesz mieć krótkie włosy, możesz mieć długie włosy, możesz nie nosić sukienek, nie lubić makijażu albo zupełnie odwrotnie, nie musisz się wpisywać w trendy z mediów społecznościowych i nadal być that girl.
 
Ale jednocześnie są rzeczy, które rozumieją tylko dziewczyny - takie nasze dziewczyńskie głupotki. 
I właśnie dlatego "I'm Just a Girl Journal" autorstwa Agaty Gładysz wydaje mi się bardzo inspirującym pomysłem. 
 
To nie jest zwykły notes z pustymi stronami. W środku znajdują się gotowe strony z pytaniami, listami, miejscem na przemyślenia i różnymi kreatywnymi zadaniami. Trochę jak połączenie pamiętnika, internetowych trendów do własnej interpretacji i rozmowy z przyjaciółką podczas, których siedzicie na podłodze i od żartów schodzicie na tematy filozofii. 
 
Najbardziej mi się w nim podoba to, że przy wypełnianiu go nie ma złego sposobu. To jest moja przestrzeń na moje bazgrołki, suszenie kwiatów czy zapisywanie złotych myśli. Myślę, że to cudowny początek, który pomoże Ci zacząć przygodę z journalingiem i przełamaniem się do...po prostu pisania.
Bo w naszych (tak, wiem zbyt pięknych zeszytach, które czekają na specjalną okazję) jest miejsce na wszystko. Na nasze głupotki, estetyczne wklejki, marzenia, przemyślenia i wszystkie te małe rzeczy, które często wydają nam się nie ważne i za mało dziewczęce. Ale finalnie to właśnie one tworzą nasze girlhood <3
 
Dziękuję Agacie Gładysz za tak piękny pomysł i wydawnictwu Odyseya za egzemplarz do (mojej pierwszej) recenzji. Jestem wam niezmiernie wdzięczna za zaufanie <3
 

 

Brak komentarzy