Dni stają się coraz krótsze, coraz mniej czasu spędzamy na zewnątrz, coraz mniej słońca wpada przez okno. Wszystko zwalnia, a razem z tym my i nasze ciało. Zaczynamy z zatęsknieniem sięgać po ciepłe herbaty z miodem i pomarańczą, dłużej śpimy i trudniej nam wstać rano do szkoły czy pracy. Włączamy tryb naleśnika: otuleni kocem, z twarzą wtulona w poduszkę.
Zaczyna się w nas okres przetrwania zimy, okres wyciszenia i snu - zbierania energii. Dla mnie to jest chyba najtrudniejszy okres. Okres jesieni i zimy. Mimo tego że kocham kolory jesieni i uwielbiam chodzić w płaszczach szurając nogami w liściach wsłuchując się w ich szelest. Czasem nawet myślę że jestem Jesieniarą, jeżeli czytanie książki z herbatą w dłoni, siedząc pod kocem w świetle świec jest wystarczająco jesieniarskie — to tak jestem jesieniarą. Ale moje emocje lubią się w tym okresie huśtać między zachwytem i ekscytacją po tryb naleśnika. Smutnego naleśnika. Tracącego wenę do tworzenia i wątpienie we wszystko co wyjdzie z pod moich rąk. Weszłam w nowy okres swojego życia - szkoła średnia. Nowi ludzie, nowa szkoła, nowe doświadczenia. Bo prawie 3 latach uczenia się w domu, uczenia się samej po swojemu. szukaniu informacji niezależności jeśli chodzi o godziny nauki i to czego się uczę, znów weszłam w system. Jest to dla mnie trudne, choć wewnętrznie wiem, że podjęłam dobrą decyzję, często ja kwestionuję - zwłaszcza jeśli wpadnę w tryb smutnego naleśnika. Myślę że dam radę. Ba! ja wiem że dam radę. przecież jestem sobą, która ogarnia. Więc teraz życzę wszystkim dobrej energii i słońca w ten pochmurny i zimny okres który już do nas przydreptał.
Ksenia <3
ps. teraz czeka mnie trochę zaległych postów i recenzji… postaram się to nadrobić ;)


Brak komentarzy